AktualnościReprezentacja młodzieżowa U-21
[U-21] Jerzy Brzęczek: Piłkarski Bóg nas ostrzegł, ale uznał, że zasłużyliśmy na awans
Od bolesnego 2:6 z Włochami do radości z awansu na mistrzostwa Europy – reprezentacja Polski do lat 21 w ciągu dwóch dni przeżyła prawdziwą huśtawkę emocji. Biało-czerwoni ostatecznie zapewnili sobie bezpośrednią kwalifikację do turnieju finałowego jako najlepszy wicelider eliminacji. – Piłkarski Bóg wczoraj nas ostrzegł, pokazał, sprawdził, ale dzisiaj doszedł do wniosku, że w tych dziewięciu meczach zasłużyliśmy na awans – powiedział selekcjoner Jerzy Brzęczek.
Jeszcze w poniedziałkowy wieczór nastroje w polskiej drużynie były zupełnie inne. Porażka 2:6 z Włochami w Pescarze sprawiła, że biało-czerwoni stracili pierwsze miejsce w grupie i przestali mieć swój los we własnych rękach. Musieli czekać na wtorkowe rozstrzygnięcia w innych grupach.
Te okazały się dla Polaków korzystne. Dzięki temu dziewięć zwycięstw odniesionych w dziesięciu spotkaniach kwalifikacyjnych wystarczyło do bezpośredniego awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.
Selekcjoner Jerzy Brzęczek podkreśla, że wydarzenia ostatnich kilkudziesięciu godzin mogą być dla jego drużyny niezwykle wartościową lekcją.
– Te dwa dni dla nas wszystkich związanych z reprezentacją Polski do lat 21 – najpierw bolesna porażka we Włoszech, a teraz to, co wydarzyło się dzisiaj – to są ważne rzeczy dla rozwoju i tego, co się będzie działo w najbliższych tygodniach i miesiącach. Piłkarski Bóg wczoraj nas ostrzegł, pokazał, sprawdził, ale dzisiaj doszedł do wniosku, że w tych dziewięciu meczach zasłużyliśmy na awans. Ale też dał nam do myślenia i sygnał, żebyśmy wyciągnęli wnioski – powiedział selekcjoner reprezentacji Polski U-21.
Biało-czerwoni mogą więc cieszyć się z osiągnięcia najważniejszego celu kwalifikacji, ale ostatni mecz pozostawił im również sporo materiału do analizy. Do turnieju finałowego zostało jeszcze wiele miesięcy. Po emocjach związanych z awansem przyjdzie czas na wyciągnięcie wniosków z lekcji, którą Polacy otrzymali w Pescarze.