Analiza zdarzeń sezon 2016/2017Analiza zdarzeń - sezon 2016/2017

Analiza zdarzeń 31. kolejki LOTTO Ekstraklasy

 04 / 05 / 17 Autor: PZPN
Analiza zdarzeń 31. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Zapraszamy do przeczytania analizy z 31. kolejki LOTTO Ekstraklasy w sezonie 2016/2017.


ZOBACZ SYTUACJĘ

Podobieństwo miałoby wynikać z tego, że w obu przypadkach atakowany zawodnik nie wygrał „walki o pozycję” i dlatego, zdaniem ekspertów, w obu przypadkach interwencje przeciwników nie są faulami.  Gwoli ścisłości, w obu przypadkach (szczególnie w tej z klipu) mówienie o walce o pozycję nie jest merytorycznie uprawnione ponieważ napastnicy Lecha i Jagiellonii są w posiadaniu piłki i obaj są po prostu zaatakowani ciałem przez przeciwników.  Ale zapomnijmy o tym uchybieniu terminologicznym bo rzeczywiście, wyrywając oba starcia przeciwników z kontekstu całych akcji,  można powiedzieć, że  obaj napastnicy nie wygrali „walki o pozycję”. Możemy potraktować to stwierdzenie jako substytut rzeczywistego, profesjonalnego opisu sytuacji: w obu przypadkach napastnicy  są atakowani przez przeciwników którzy mają piłkę w swoim zasięgu.

Czy jednak nie wygranie walki o pozycję przez napastnika (atakowanie go ciałem w zasięgu piłki) jest warunkiem wystarczającym do uznania, że faul nie miał miejsca?  

Przyjrzyjmy się sytuacji z Poznania. Napastnik Lecha tuż przed polem karnym, z piłką u nogi mija jednego z obrońców Korony i wbiega w pole karne za piłką, która mu nieco odskoczyła w wyniku kontaktu ciała z obrońcą. Kontynuuje on bieg za piłką, w kierunku której biegnie również inny zawodnik Korony. W momencie gdy napastnik Lecha zamierza zagrać piłkę, zostaje zaatakowany ciałem przez tego zawodnika Korony.

Przypomnijmy, że atak ciałem powodujący upadek przeciwnika jest wtedy prawidłowy kiedy:

– ma miejsce w zasięgu piłki

– nie jest nierozważny bądź z użyciem nieproporcjonalnej siły

– w jego wyniku zawodnik atakujący:

– przejmuje kontrolę nad piłką,

– umożliwia przejęcie piłki znajdującemu się w zasięgu gry współpartnerowi

– umożliwia piłce opuszczenie pola gry (ataki w bezpośrednim sąsiedztwie linii bramkowej lub bocznej)

W analizowanym przypadku nie jest spełniony warunek przejęcia kontroli nad piłką. Zawodnik Korony, po ataku, łapiąc równowagę, porusza się w kierunku upadania zawodnika Lecha, poprzecznie do kierunku poruszania się piłki, która ucieka z ich zasięgu. Dlatego też, ma miejsce nieostrożny atak ciałem (nieostrożne popchnięcie) i decyzja o podyktowaniu rzutu karnego jest decyzją prawidłową i to z gatunku tzw. czarno-białych, czyli bezdyskusyjnych.

W przypadku starcia przeciwników w Białymstoku, zawodnik atakujący ciałem w zasięgu piłki, powodujący upadek przeciwnika, przejmuje kontrolę nad piłką. Nie jest również uprawnione uznanie tego ataku za nierozważny. Tak więc spełnione są wszystkie warunki prawidłowego ataku ciałem i decyzja „grać dalej” jest decyzją prawidłową.

 

Jeszcze parę słów o sytuacjach z 31 kolejki, w których sędziowie musieli decydować o rozmyślności kontaktów piłki z ręką. Nie są to sytuacje rutynowe dlatego też, szkoleniowo, warto im te parę słów poświęcić, używając pojęć z naszej metodologii oceny rozmyślności takich kontaktów.

ZOBACZ SYTUACJĘ

Obrońca Piasta nie przeczytał prawidłowo rozwoju sytuacji i dał się uprzedzić napastnikowi Arki. Dlatego też jego interwencja tzw. szczupakiem nie może być traktowana jako w walce o piłkę co oznaczałoby, że zastosowalibyśmy zasady oceny dla piłek nieoczekiwanych (naturalność  ułożenia rąk). Z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że intencją obrońcy Piasta było jednak zagranie piłki głową zastosowanie zasady oceny dla piłek oczekiwanych (powiększenie obrysu ciała) też może być dyskusyjne.

Dlatego też, w takich sytuacjach rekomenduję podjęcie decyzji w oparciu o analizę korzyści jakie mogłaby odnieść drużyna interweniującego obrońcy z tytułu kontaktu jego ręki z piłką.

W analizowanej sytuacji, za przeciwnikami interweniującymi tzw. szczupakiem znajduje się współpartner obrońcy co oznacza, zgodnie z moją rekomendacją:

– rzut karny i napomnienie, jeżeli piłka po trąceniu ją głową przez napastnika i przed uderzeniem w rękę obrońcy poruszałaby się w tzw. długi róg bramki.

– grać dalej, jeżeli piłka po trąceniu jej głową poruszałaby się  równolegle do bramki, w kierunku współpartnera obrońcy

Sędziowie uznali, że piłka zmierzałaby w kierunku bramki i należy zaakceptować ich decyzję, szanując jednocześnie spojrzenie tych wszystkich, którzy uznają, że „ręki” nie było.

ZOBACZ SYTUACJĘ

Obrońca Ruchu nr 15 interweniując, musi mieć świadomość, że za chwilę przeciwnik kopnie piłkę w jego kierunku. Dlatego też oceniając rozmyślność kontaktu jego ręki z piłką zmierzającą w jego kierunku należałoby zastosować zasady dla piłek oczekiwanych. I stojąc na gruncie tych zasad, jedynym argumentem za nierozmyślnością kontaktu ręki obrońcy Ruchu z piłką mogłoby być użycie ręki w celu ochrony twarzy/głowy. I rzeczywiście można zrobić stopklatkę pokazującą, że w momencie kontaktu piłki z ręką, ręka obrońcy Ruchu znajduje się mniej więcej na wysokości głowy. Tyle tylko, że byłoby to wyrwanie tego momentu z kontekstu, który to kontekst wskazuje na zasadność uznania, że rozmyślny kontakt piłki z ręką miał miejsce.

Zauważmy bowiem, że piłka zagrana jest przez przeciwnika niezbyt mocno, wewnętrzną częścią stopy, tak, że konieczność ochrony głowy przed uderzeniem piłki staje pod znakiem zapytania. Zauważmy również, że ręka obrońcy Ruchu nie „wędruje” w kierunku twarzy/głowy w  celu przyciągnięcia jej do twarzy/głowy, co dowodziłoby  intencji ochrony tej wrażliwej, trzeba przyznać, części ciała przed uderzenie piłką. Pokazują to załączone dwie stopklatki – ręka obrońcy wędruje z pozycji pokazanej na „Faza 1” do pozycji „Faza 2”. Pozycja „startowa” ręki obrońcy (Faza 1) i pozycja ręki znajdującej się już poza obrysem głowy obrońcy, po jej kontakcie z ręką (Faza 2) a także ruch piłki po kontakcie z ręką, prostopadły do kierunku jej lotu przed kontaktem, dowodzą, że miał miejsce ruch ręki do piłki pozwalający a wręcz nakazujący uznać kontakt piłki z ręką za rozmyślny.  

Niezależnie od powyższych rozważań, sędzia z zajmowanej pozycji widząc dziwnie wyglądająca interwencję obrońcy charakteryzującą się nie mającym uzasadnienia podniesieniem prawej ręki nieomal pionowo w górę i ruchem lewej ręki obrońcy w kierunku głowy przecinającym po uderzeniu w piłkę obrys tej głowy musiał uznać działanie obrońcy za rozmyślne. Jeżeli doda się do tego niezbyt mocne kopnięcie piłki przez przeciwnika i zmianę kierunku ruchu piłki po kontakcie z ręką o 90 stopni, to doszukiwanie się w interwencji obrońcy nierozmyślności z tytułu próby ochrony głowy przed uderzenie piłką jest pozbawione sensu.

ZOBACZ SYTUACJĘ

I znów w roli głównej obrońca Ruchu nr 15. Próbuje ona zagrać głową dośrodkowaną piłkę. Mimo, że piłka leci z dużej odległości i żaden z przeciwników nie przeszkadza mu w interwencji, próba obrońcy Ruchu jest nieudolna, tak, że piłka przechodzi nad jego głową i trafia do przeciwnika. Przeciwnik oddaje natychmiastowy strzał głową a piłka trafia w wysuniętą w bok rękę obrońcy Ruchu. Klucz do decyzji o rozmyślności kontaktu piłki z ręką leży tylko i wyłącznie w naturalności ruchów obrońcy Ruchu w czasie jego interwencji.  Nie ma bowiem żadnego uzasadnienia argument adwokatów obrońcy Ruchu, że jest on odwrócony tyłem do strzelającego głową. Nie ulega bowiem wątpliwości, że obrońca Ruchu musiał być świadomy zarówno obecności za jego plecami przeciwnika jak również, że znajduje się on na linii potencjalnego strzału tego przeciwnika na bramkę. Nie ma również znaczenia argument oskarżycieli zawodnika Ruchu, że widząc, że piłka wyraźnie minie jego głowę powinien powstrzymać się od interwencji, obrócić się i podjąć walkę o piłkę ze znajdującym się za nim przeciwnikiem.

Czy zatem w ciągu całego czasu jego nieudanej interwencji głową jego ruchy były naturalne, odpowiedzcie sami? Jeżeli tak, to rzut karny nie powinien zostać podyktowany. Jeżeli nie to karny jest uzasadniony.

Dodam tylko, że ja rozumiem i wspieram decyzję sędziego ponieważ w czasie tego typu interwencji, modelowo, ręce obrońcy najpierw idą do góry wspomagając efektywność wyskoku a później w czasie opadania są opuszczane. A jak wygląda interwencja obrońcy Ruchu ilustrują poniższe stopklatki. Stopklatki 1 i 2 pokazują modelowe zachowanie obrońcy w pierwszej fazie jego nieudanej interwencji. Jednak później jego prawa ręka rozpoczyna ruch w górę i zatrzymuje piłkę strzeloną głową w kierunku bramki przez przeciwnika.

Ktoś powie, ręka obrońcy poszła w górę ponieważ pomagała mu ona w utrzymaniu równowagi, tak aby nie upaść. Ale inny stwierdzi, że obrońca mając świadomość, że po jego nieudanej interwencji piłka może trafić na głowę przeciwnika znajdującego się w dobrej sytuacji strzeleckiej, w polu bramkowym, zachowując pozory nierozmyślności, rozmyślnie uniósł rękę aby w ukryty sposób zatrzymać piłkę w jej ewentualnej drodze w kierunku bramki? I ten drugi sposób myślenia, im dłużej oglądam tą sytuację, tym bardziej jest mi bliższy. A przecież sędzia musiał podjąć decyzję w ciągu 1-2 sekundy i przy jego bardzo dobrym wyszkoleniu, wyrwany z kontekstu fakt, ze obrońca Ruchu w momencie kontaktu jego ręki z piłką odwrócony był tyłem do strzelającego nie mógł mieć istotnego znaczenia.  

Regulamin Newslettera
pobieranie strony...
Newsletter - zapisz się!
regulamin
Zapisz się
Wideo