Analiza zdarzeń sezon 2015/2016Analiza zdarzeń sezon 2015/2016

Analiza zdarzeń 24. kolejki Ekstraklasy

 09 / 03 / 16 Autor: PZPN
Analiza zdarzeń 24. kolejki Ekstraklasy

Piąty dzień Ekstraklasy – to nazwa cotygodniowej analizy sędziowskiej prowadzonej przez Szefa Kolegium Sędziów w Polskim Związku Piłki Nożnej, Zbigniewa Przesmyckiego. Zapraszamy do przeczytania analiz z 24. kolejki Ekstraklasy w sezonie 2015/2016.


ZOBACZ SYTUACJĘ

Zawodnik Jagiellonii wbiegając za piłką w pole karne wygrywa walkę o pozycję z obrońcą Lecha. Sędzia z zajmowanej pozycji widzi, że obrońca Lecha chwyta za rękę przeciwnika, który upada na plecy. Taki sposób upadku koreluje z przytrzymaniem ręki rozpędzonego napastnika, bliższej obrońcy i dlatego sędzia nie miał wątpliwości, że obrońca Lecha faulował. Patrząc na sytuację z pozycji sędziego, zaryzykuję stwierdzenie, że 10 na 10 sędziów odgwizdałoby przewinienie obrońcy.  Jeżeli ktoś wskazuje, że przytrzymanie ręki było lekkie i krótkie to odsyłam go do praw aerodynamiki. Tak, w statycznej sytuacji to byłaby symulacja ale w takiej, dynamicznej, przy różnicy prędkości przeciwników, lekkie ściągnięcie ręki napastnika  może spowodować obrót jego ciała i upadek na plecy.  A jeżeli, ktoś upierałby się, że zawodnik Jagiellonii symulował faul, to nie będę się z nim spierał. Bo być może wykorzystał on lekkie przytrzymanie ręki do tego aby się przewrócić. Ale to tylko on wie jak było, ponieważ z pozycji sędziego i w obiektywie kamery, przewinienie obrońcy Lecha wydaje się bezdyskusyjne. Warto jeszcze dodać, że mimo sytuacji sam na sam z bramkarzem, faul obrońcy nie pozbawił napastnika Jagiellonii realnej szansy na zdobycie bramki. Jak już wszyscy wiemy, warunkiem do tego aby miało miejsce DOGSO jest kontrola piłki lub realność jej przejęcia przez faulowanego napastnika. W analizowanej sytuacji, gdyby obrońca nie był sfaulowany to i tak nie przejąłby kontroli nad piłką - zostałby uprzedzony przez bramkarza.

ZOBACZ SYTUACJĘ

Do piłki zagranej w pole karne drużyny Korony startuje napastnik Górnika, a obrońca Korony zatrzymuje go rękami powodując jego upadek. Gdy oświadczyłem, że sędzia, poza podyktowaniem rzutu karnego, miał prawo ukara obrońcę Korony jedynie napomnieniem odezwały się głosy krytyki. Jeden z dziennikarzy, w rozmowie telefonicznej stwierdził: "jak to przecież napastnik był sam na sam z bramkarzem". "A gdzie była piłka?", zapytałem. Nie wiedział. Otóż, w analizowanej sytuacji, "DOGSO" jest wtedy, gdy napastnik, który przecież nie miał kontroli nad piłką, przejmie ją: - tak aby móc nią (piłką) zarządzić w dowolny sposób (zamarkowanie strzału w lewy róg i strzał w prawy, zamarkowanie strzału i próba ominięcia przeciwnika tak aby strzelić do pustej bramki itp.) -  dostatecznie daleko od znajdującego się z przodu, aktywnego przeciwnika, tak aby, kontrolując piłkę, móc zrealizować dowolny wariant  zarządzenia nią.

W analizowanej sytuacji, tym aktywnym przeciwnikiem jest bramkarz. Jeżeli więc ktoś uważa, że napastnik przejąłby kontrolę nad piłką przed bramkarzem i odpowiednio daleko od niego (patrz powyżej) to obrońca swoim faulem pozbawiłby napastnika realnej szansy na zdobycie bramki i powinien ujrzeć czerwoną kartkę. Tak naprawdę, biorąc dodatkowo pod uwagę charakter faulu, pokazanie czerwonej karki nie spowodowałoby najmniejszej dyskusji i ja również przeszedłbym nad nią do porządku dziennego. Ale nie wykluczenie zawodnika wywołało dyskusję, a nawet krytykę decyzji sędziego, pozwalając jednocześnie na ponowne odniesienie się do metodologii podejmowania decyzji w takich sytuacjach. Powtórzę więc, nie możemy dyskutować o metodologii, bo ona w tym akurat przypadku jest niepodważalna. Możemy natomiast różnić się, co do oglądu danej sytuacji.  Przyznam, to wygląda na "DOGSO" ale obraz  z dwóch kamer, bo takim tylko dysponuję, może być jednak mylący - pamiętajmy, że napastnik goniłby piłkę, która zmierzałaby w kierunku wybiegającego z bramki bramkarza. Wszyscy, którzy znają moje spojrzenie na wykluczanie zawodników z powodu DOGSO, szczególnie za przewinienia popełnione w polu karnym, nie powinni dziwić się, że decyzja sędziego po prostu mi się podoba.
Zbigniew Przesmycki

 

Regulamin Newslettera
pobieranie strony...
Newsletter - zapisz się!
regulamin
Zapisz się
Wideo