FederacjaSędziowieAnaliza zdarzeń sezon 2015/2016Analiza zdarzeń siódmej kolejki T-Mobile Ekstraklasy Powrót

Analiza zdarzeń sezon 2015/2016Analiza zdarzeń sezon 2015/2016

Analiza zdarzeń siódmej kolejki T-Mobile Ekstraklasy

 24 / 09 / 14 Autor: PZPN
Analiza zdarzeń siódmej kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Piąty dzień Ekstraklasy – to nazwa cotygodniowej analizy sędziowskiej prowadzonej przez Szefa Kolegium Sędziów w Polskim Związku Piłki Nożnej, Zbigniewa Przesmyckiego. Zapraszamy do przeczytania analizy z meczów siódmej kolejki T-Mobile Ekstraklasy.


Lechia – Ruch: Czy Lechii należał się rzut karny? 

ZOBACZ SYTUACJĘ

Zawodnik Ruchu, we własnym polu karnym, źle przyjmuje pionową piłkę, gubiąc ją tak, że znajduje się ona za jego plecami, między nim a bramką. Do piłki dopada napastnik Lechii, zawodnik Ruchu obracając się kopie go w łydkę a napastnik upada. Z oglądu video nie ma wątpliwości, że miało miejsce niezbyt mocne ale jednak  kopnięcie przeciwnika. Tak więc decyzje mogą być tylko dwie, rzut karny dla drużyny Lechii  albo rzut wolny pośredni dla drużyny Ruchu i napomnienie dla zawodnika Lechii. Czyli albo nieostrożne kopnięcie albo symulacja. Ja osobiście nie mam wątpliwości, że powinien zostać podyktowany rzut karny. Uważam, że zawsze kiedy nawet stosunkowo lekkie kopnięcie nie ma związku z walką o piłkę a wynika z nierozsądnego zachowania zawodnika, to co do zasady, należy je uznać za nieostrożne czyli karane rzutem wolnym bezpośrednim lub karnym. Tylko wtedy kiedy zawodnik „szuka” piłki i nie trafiając jej kopie przeciwnika, który przewraca się, sędzia może zastanowić się czy  nie miał miejsca jeden z przypadków symulacji: „ wykorzystanie lekkiego kontaktu z przeciwnikiem” lub „wyolbrzymienie skutków kontaktu”. W omawianym przypadku zawodnik Ruchu  kopie przeciwnika nie mając żadnej szansy na zagranie piłki. Oznacza to, że sędzia powinien uznać to kopnięcie za nieostrożne niezależnie od sposobu upadku przeciwnika. Przewinieniem jest przecież „nieostrożne kopnięcie” , a nie jak to z upodobaniem mówiono w przeszłości „kopnięcie przeciwnika i spowodowanie jego upadku”.

 

Korona – Jagiellonia: Ocena powagi wślizgu Leandro 

ZOBACZ SYTUACJĘ

Zawodnik Korony wykonuje dynamiczny atak,  z niedużej odległości, frontalnie, nogami do przodu w kierunku biegnącego z piłką przeciwnika.  Początkowo jego nogi są  podkurczone a następnie jego lewa noga, prostując się, w bezpośrednim kontakcie z przeciwnikiem, trafia korkami buta w piłkę. Przeciwnik usiłujący zagrać piłkę w prawidłowy sposób podbiciem lub czubkiem buta, zmuszony jest do „ucieczki” w powietrze, w celu uniknięcia kontaktu z przeciwnikiem a w szczególności jego prawej stopy, z korkami buta przeciwnika. Na pewno zawodnik Korony działał bez zważania na bezpieczeństwo przeciwnika i konsekwencje jakie może ten atak spowodować. Jednak zarówno tak zwany ogląd ogólny tego ataku jak również bardziej szczegółowe, podane wyżej, spojrzenie na ten atak uprawniają do stwierdzenia, że był to atak nogami, który narażał na niebezpieczeństwo zawodnika drużyny przeciwnej. A jak wiemy jest to definicja poważnego rażącego faulu, który poza karą zespołową wymaga wykluczenia z gry winnego zawodnika. Dlaczego więc sędzia tylko napomniał zawodnika Korony? W samoocenie sędzia napisał między innymi: „biorąc pod uwagę brak realnej szkody dla rywala … uznałem……że napomnienie będzie wystarczająca karą”. Zwrócił więc on uwagę na fakt nie wystąpienia przesłanki, która nie pozwala na jakąkolwiek inną karę niż wykluczenie z gry. Inaczej mówiąc, wystąpienie „realnej szkody dla rywala” przy tego typu frontalnych atakach nogami, oznacza dowiedzenie, że narażenie na niebezpieczeństwo zawodnika drużyny przeciwnej na pewno miało miejsce. Chcę jednak podkreślić, że zdecydowana większość tego typu ataków na przeciwnika musi być uznana za narażająca na niebezpieczeństwo zawodnika drużyny przeciwnej, również wtedy, gdy przeciwnik jednak nie poniósł „realnej szkody”. Do takich ataków zaliczyłbym również atak w wykonaniu zawodnika Korony, co oznacza, ze powinien on zostać wykluczony z gry.

 

Śląsk – Górnik: Czy obie bramki dla gospodarzy padły ze spalonego?

Na 1:0 ZOBACZ SYTUACJĘ

Na 2:0 ZOBACZ SYTUACJĘ

Odpowiadając na pytanie czy obie bramki dla gospodarzy padły ze spalonego należy stwierdzić, że tak. Zaraz należy jednak dodać, że obie sytuacje były na tyle dynamiczne i stykowe, że wstrzymanie się obu sędziów asystentów od sygnalizowania spalonego są godne pochwały. U podłoża takiego, paradoksalnego wydawałoby się, stwierdzenia leży znane z nauk technicznych i nie tylko, pojęcie dokładności pomiaru. Otóż sędziowie, nawet ci najwyższej światowej klasy nie  są w stanie ocenić czy był spalony, z dokładnością co do centymetra. Dlatego też racje bytu zdobyła dewiza „bądź pozytywny”. Oznacza ona, że w takich stykowych sytuacjach wobec wątpliwości jakie musi mieć sędzia asystent powinien on powstrzymać się od sygnalizacji. Zauważmy, ze wybierając z przysłowiowego dwojga złego–  podniesienie chorągiewki przy braku spalonego versus nie podniesienie chorągiewki przy spalonym-  w takiej stykowej dynamicznej sytuacji   nie podniesienie chorągiewki oznacza kontynuację akcji a tym samym dalsze emocje dla kibiców.

Regulamin Newslettera
pobieranie strony...
Newsletter - zapisz się!
regulamin
Zapisz się
Wideo