- Wymagam dużo, dużo więcej. Oczekuję, że jutro otworzę gazetę i zobaczę w niej jakąś "petardę", bo to też motywuje do pracy - mówił selekcjoner reprezentacji Polski, która na stadionie warszawskiej Polonii w towarzyskim spotkaniu pokonała 2:0 Bułgarię.
To szósty mecz Franciszka Smudy w roli selekcjonera i czwarta wygrana. - Były takie kadencje trenerów, że nie przegrali 13 meczów z rzędu, ale grali z takimi przeciwnikami jak Kazachstan, Uzbekistan, Azerbejdżan, Malta. Takie coś mnie nie bawi. Teraz szukamy przeciwników, od których będziemy się uczyć. I róbmy tak dalej. Dziś nie podobały mi się indywidualne błędy techniczne, ale przed meczem powiedziałem, że w tych trudnych warunkach rozgrzeszam piłkarzy. Jednak jak ktoś straci piłkę i za nią nie wróci to dopiero będzie "petarda". Generalnie jestem zadowolony. Idziemy do przodu - mówił na konferencji prasowej.
Smuda odniósł się też do bardzo krytykowanych strojów firmy Nike, w których Polacy zagrali po raz pierwszy. Entuzjazmu nie wzbudziły granatowe koszulki, z czerwono-białymi rękawami. Całość nie przypominała barw w jakich powinna występować polska reprezentacja. - Kiedy kadra będzie wygrywała to nikt nie powie, czy te koszulki będą długie czy krótkie, czyste czy brudne. Następne mecze rozegramy w barwach biało-czerwonych. To jest nowa kolekcja. W granatowych koszulkach będziemy grali na wyjazdach czy z przeciwnikami takimi jak Dania, Austria albo Chorwacja. Zakończmy ten temat - powiedział Smuda.
(ASInfo)
Drukuj